Mieszkam na Magurze, w Rycerce Górnej. Dawniej godało się na naszą wieś Radeczka. Gospodarstwo prowadziłam całe życie, teraz mieszkam sama.
Zeszyt, z którego są te receptury, zaczęła moja matka. Pisała krótko, bo nie miała kiedy: dwa słowa, ile czego, i tyle. Potem pisałam ja, przez te wszystkie lata, i moje kartki są grubsze, bo ja się już nie śpieszyłam. Po prawdzie nie zawsze wiem, gdzie jedno przechodzi w drugie.
Zostawiłam w nim to, co robi się zwyczajnie: kubkiem, rondelkiem, sitkiem, miską albo czystym słoikiem. Nic, po co trzeba iść do miasta. Przy każdej recepturze napisałam, ile dokładnie odmierzyć, jak długo trzymać i o której porze pić - bo tego właśnie nigdy nie ma w przepisach, które ludzie przepisują jeden od drugiego.
Przy czternastu napisałam też, komu dana roślina odpada i jak długo wolno. Zioło nie jest łagodne dlatego, że rośnie na łące.
Matka podała mi ten zeszyt. Teraz ja podaję go Tobie.