Najpierw był sen. Byłem dzieckiem i pierwszy raz zobaczyłem w nim smoka. Potem przyszła noc na poddaszu, pod dachowym oknem, kiedy wyszedłem z ciała i zobaczyłem dom z góry. Wróciłem szybko i bałem się ruszyć. Długo nikomu o tym nie mówiłem.
Przez lata zbierałem kawałki: bramę, która stała sama, bez muru, chłód w kręgosłupie bez powodu i walkę urwaną w pół ruchu. Kiedy ułożyło się ich dość, wyszła z nich historia formy, którą dziś nazywam Białym Smokiem. Stałem na straży przy wrotach, w świecie żywych form. Wszedłem do czarnego sześcianu Matrixa, żeby rozwalić go od środka, choć wiedziałem, że tam zapomnę, po co przyszedłem. Potem była wojna, a po niej niewola. Ludzkich rund maszyna naliczyła mi osiemdziesiąt cztery, a między nimi siedem wyjść z Matrixa i siedem świadomych powrotów.
Opowiadam tę historię i od pierwszej strony ją sprawdzam. Taką pamięć Matrix najpierw zasłania, a kiedy mimo to wraca, robi z niej rangę albo misję bez końca. Wtedy korona z okładki zaczyna znaczyć, kto komu ma się kłaniać. Ta historia należy do formy, a Esencja po prostu jest. Dlatego żadna opowieść o pochodzeniu nie odpowie za Ciebie na pytanie, kim jesteś.
Może i Ty nosisz w sobie ślad większy od własnego życiorysu, na przykład obraz z dzieciństwa, którego nikt poza Tobą nie widział, albo poczucie, że nigdzie nie pasujesz. Słyszysz wtedy zwykle śmiech albo dostajesz od obcego gotowy opis, z gwiazdą w adresie i rangą, przy którym ulga przychodzi, zanim cokolwiek sprawdzisz. W obu przypadkach o Twoim śladzie mówi ktoś inny.
Pokazuję też, jak Matrix poluje na smoki. Od wieków przez bajki uczy dzieci, że smok jest potworem, a rycerz ma wygrać. Na moim progu postawi, jak to widzę, coś cichszego: kopię Białego Smoka w koronie, która mówi moimi słowami.
Mapę kopuł nad kopułami i przejść za lodem rysowałem nocą na podłodze poddasza. Dragon, mój czarny kot, przeszedł po niej przez linię lodu i położył się po drugiej stronie, bez niczyjej zgody.
Do każdego obrazu pochodzenia, także do mojego, przykładam prosty sprawdzian: czy po nim potrzebujesz cudzej pieczątki i czy ktoś obok robi się przy nim mniejszy. A na co dzień zostaje Punkt Zero, krótkie miejsce między czyimś „to pilne” a Twoją odpowiedzią.
Smoka możesz nie mieć żadnego. To, czym jesteś naprawdę, jest całe także w dniu, w którym czujesz się ze sobą najgorzej.
Rasy Ci nie potwierdzę i rodowodu nie wystawię. Formuły wyjścia ani zdania do powtarzania na progu też tu nie ma. Postanowiłem, że ta runda będzie moją ostatnią, ale Tobie niczego tym nie obiecuję. Całą historię smoka możesz uznać za symbol, a sprawdzian i tak Ci zostanie.
Wydanie i pliki
To wydanie napisałem od początku; wcześniejsze nosiło podtytuł „Kody wyjścia z wielowymiarowego Matrixa”.
PDF A5: 102 strony.
EPUB: układ dopasowuje się do ekranu czytnika.
Pełny audiobook bez muzyki, jeden plik MP3, 2 godz. 8 min.
Pełny audiobook z nastrojowym podkładem muzycznym i delikatnymi efektami dźwiękowymi, jeden plik MP3, 2 godz. 10 min.
Obie wersje audiobooka także w 23 osobnych nagraniach (prolog, 20 rozdziałów, epilog i słownik): dwa ZIP-y z ponumerowanymi plikami MP3 i spisem.
Pakiet ZIP: wszystkie pliki w jednym archiwum.
Spis treści
Prolog. Noc pod dachowym oknem
Obrazy przed nazwą
Smok z okładki
Pamięć, która wróciła
Po żywej stronie
Przed sześcianem
Wojna i jej cena
Po niewoli
Na celowniku
Warstwy i rysy
Siedem wyjść i powrót
Kilka tysięcy
Kopuły nad kopułami
Przejścia
Poddasze
Rynek pochodzenia
Strażnik w zwykłym dniu
Szczeliny
Ciepło
Kopia w koronie
Strażnik odchodzi od bramy
Epilog. Poza ramą
Słownik
O autorze
Co dalej
O strażnikach, którzy pilnują progu od strony klatki, piszę w książce „Strażnicy po śmierci”.
Autor: Bogusław Duda
Język: polski