To esej o tym, dlaczego religie (wszystkie religie) są obsesyjnie opresyjne wobec kobiecej zdrady i „cudzołóstwa”. I dlaczego ta obsesja nie ma nic wspólnego z miłością, a wszystko z kontrolą.
Pokazuję mechanizm niewolenia kobiet przez mężczyzn: kobieta jako zasób reprodukcyjny, „gwarancja” dziedziczenia, ciągłości rodu i własności.
Niepewność ojcostwa wytworzyła aparat przemocy i dyscypliny, a religie zrobiły z niego metafizykę. Zwykła kontrola ciała została ochrzczona jako „świętość”, „cnota” i „porządek boży”. Z kajdan zrobiono sakrament.
Ten esej tłumaczy, czemu w tych systemach mężczyzna „błądzi”, a kobieta „grzeszy”. Czemu jej seks staje się sprawą rodu, prawa i boga. Czemu małżeństwo ma być nierozerwalne, a kobieca autonomia traktowana jest jak zagrożenie dla całej konstrukcji.
ESEJ na 33 tysiące znaków (12 stron)
Esej ten jest fragmentami z mojej filozoficznej książki Tosia i tyranozaury – najobszerniejszego i najgłębszego dzieła w moim dorobku.