„Tosia i tyranozaury” to potężny, blisko sześciusetstronicowy traktat, który próbuje opisać człowieka jako całość. Nie tylko jego religię, moralność czy kulturę, ale mechanizm znajdujący się pod nimi: biologiczny mózg obciążony lękiem, agresją, potrzebą bezpieczeństwa, pocieszenia i dominacji, a następnie całą cywilizację zbudowaną przez ten mózg.
Książka przechodzi przez system, mądrość, duszę, miłość, dziewczęta, rodzinę, wiarę, lęk, religię, obłęd, człowieka, wrogość i figurę „zbawcy”. Nie jako przez osobne eseje, ale przez kolejne warstwy tej samej konstrukcji. Każda zaczyna w innym miejscu i dochodzi do mechanizmów, które powracają pod różnymi nazwami: lęku, przemocy, podporządkowania, potrzeby absolutu, antropocentryzmu, ucieczki od odpowiedzialności i niezwykłej zdolności człowieka do racjonalizowania własnych działań.
Jednym z jej najważniejszych rozróżnień jest oddzielenie inteligencji, wiedzy i mądrości. Inteligentny człowiek może świetnie analizować świat, a jednocześnie używać całej swojej sprawności do obrony przemocy, ideologii albo własnej wygody. Mądrość zaczyna się dopiero tam, gdzie rozumienie konsekwencji łączy się z empatią, odpowiedzialnością i zdolnością powstrzymania samego siebie.
Dlatego religia nie jest tutaj osobnym przeciwnikiem ani prostym przedmiotem krytyki. Jest jednym z najpotężniejszych przykładów tego, co człowiek robi ze swoim lękiem i potrzebą kontroli. Podobnie analizowane są rodzina, miłość, patriotyzm, seksualność, stosunek do kobiet, innych zwierząt i natury. Książka sprawdza, jak łatwo potrzeba bezpieczeństwa zmienia się w system, system w moralność, moralność w prawo do dominacji, a dominacja w przemoc, którą po kilku pokoleniach zaczynamy nazywać tradycją.
To nie jest książka, która wybiera sobie jeden wygodny fragment rzeczywistości. Próbuje połączyć biologię, psychologię, historię, filozofię, etykę, religię, władzę i relacje między gatunkami w jedną diagnozę człowieka. Jeżeli kolejne rozdziały wracają do podobnych miejsc, robią to dlatego, że ten sam mechanizm pojawia się w kościele, rodzinie, polityce, miłości, rzeźni, wojnie i codziennym ludzkim myśleniu.
To właśnie dlatego „filozofia totalna” nie jest tutaj reklamowym określeniem. To opis konstrukcji tej książki.