Znam ten moment, kiedy kładziesz się wieczorem i głowa dalej robi swoje. Lista na jutro, czyjaś mina sprzed trzech godzin, rozmowa, którą trzeba odbyć. Ciało leży, reszta stoi na baczność.
To nagranie zrobiłam na taki właśnie wieczór.
Nie ma tu zadań. Nie ma pracy nad sobą, nie ma nic do przemyślenia ani do zapisania w zeszycie. Włączasz, kładziesz się i przez chwilę oddajesz to, co niesiesz. Możesz to nazwać po swojemu (ja mam swoje słowo, Ty pewnie masz swoje). Mechanika jest prosta - Kiedy przestajesz trzymać, układ nerwowy w końcu dostaje sygnał, że można przestać czuwać.
Wiem, co teraz myślisz. Że oddać znaczy odpuścić, a odpuścić znaczy, że wszystko się rozsypie.
Nie rozsypie się. Odkładasz na kilkanaście minut, nie na zawsze. Wrócisz po to, jeśli będziesz chciała.
Ulga w ciele, potem trochę jasności w głowie. Na tym u mnie stoi wszystko.
Nic za to nie chcę. Weź i sprawdź, czy rezonuje.